czwartek, 16 lutego 2017

Cała piękna jesteś przyjaciółko moja... (Kalendarz Kobiety 2017 i Idol)


Od kilku lat sama wykonywałam swoje kalendarze. Oprawiałam w skórę, wybierałam wklejkę, obowiązkowo wypełniałam je kotami i sprawiało mi to ogromną frajdę. Ceniłam, że jest to całkowicie mój kalendarz i że na pewno nikt takiego nie ma. W tym roku zupełnie to zaniedbałam i w rezultacie mamy drugą połowę lutego, a ja nadal nie kupiłam wkładu na ten rok.... i chyba już nie kupię.

Dziś w południe dotarła do mnie przesyłka z Kalendarzem Kobiety 2017. Nie miałam jeszcze zbyt wiele czasu, by się mu bliżej przyjrzeć, ale wstępnie jestem oczarowana.

Po pierwsze do kalendarza załączony był odręcznie napisany list z życzeniami i pozdrowieniami od koordynatorki całego projektu - Kasi Marcinkowskiej. Uwielbiam otrzymywać przesyłki, w których "czuć" człowieka, który za nią stoi. Po drugie coś, co raduje każdego papieroholika, czyli NAKLEJKI! Są na nich cytaty z Pisma Świętego, w tym zauważyłam już kilka moich ulubionych.

Sam kalendarz jest pięknie złożony i zilustrowany grafikami Joanny Cieślińskiej. Po drodze spotykamy w nim historie kobiet z Nowego Testamentu wraz z miejscem do zapisu własnych refleksji. Znajdziemy też cytaty na temat kobiecości różnych autorów. Co niedzielę możemy wypisać swoje inspiracje na kolejny tydzień, a co miesiąc określić cele. Może to zmotywuje mnie trochę do pracy nad sobą. Jednym słowem myślę, że się polubimy i z chęcią porzucę służący mi tymczasowo kalendarz z firmy wodociągowej ;-).

Pozostając w temacie kobiet chciałabym też podzielić się kilkoma smutnymi uwagami po obejrzeniu pierwszego odcinka Idola.

Mamy XXI wiek. Czy naprawdę musimy jeszcze "uatrakcyjniać" telewizyjne show grając seksem? Mamy przed sobą kilkunastoletnią dziewczynę. Czy naprawdę musimy tytuł "Małe rzeczy" odnosić do genitaliów i nie kończyć na jednym "żarcie" tylko brnąć to w dalej?  Przecież to żenujące.

W pewnym momencie uczestnicy zapytani zostali o swój największy atut. Zgadnijcie, co odpowiedziały uczestniczki. "Uroda",  "uśmiech" , a reszta to odpowiedzi typu "yyy nie wiem",  "jestem skromna", a w ogóle to mnie nie ma. Hej, Dziewczyny, serio? To naprawdę smutne, że wciąż mamy takie braki w pewności siebie. Że wstydzimy się mówić o swoich mocnych stronach i że chyba zwyczajnie w nie nie wierzymy.

A jeśli wierzymy, to zazwyczaj nie ma to nic wspólnego z siłą. Najgorsze chyba jest to, że same wchodzimy w te gierki seksualnością. Czy dziewczyna, która ma świetny głos może założyć sukienkę z wielkim dekoltem? Może, jej sprawa. Czy musi z tego powodu robić szopkę przyciągając uwagę tylko do biustu? Może, ale po co? Rozczarowujące, że przy naprawdę przyzwoitym śpiewie łasimy się jeszcze na obleśne spojrzenia i komentarze podstarzałego muzyka.

I nie, nie chodzi mi o to, że należy zakrywać się od stóp do głów, Ludzkie ciała są piękne. Jest wiele aktów, które uważam za piękne. Seks też jest piękny, także w ujęciu katolickim. Nie musimy rezygnować z rozmów o seksie.

Boimy się, że niedługo dzieci trzeba będzie wysyłać na tajne komplety z wychowania do życia w rodzinie, a sami robimy z seksu cyrk. Marzy mi się, by było normalnie, bez tabuizacji, ale i bez uprzedmiotowywania siebie nawzajem. I by kobiety zrozumiały, że są piękne. Mężczyzni również. I że ma to niewiele wspólnego z wyglądem zewnętrznym. Tak po prostu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Pozdrowienia z lasu , Blogger