wtorek, 7 marca 2017

5 filmów na dzień kobiet

Z okazji jutrzejszego Dnia Kobiet, życzę Wam Kochane Kobiety, by kolejny 8 marca był dniem naszego święta, a nie strajku. 

Kochani Mężczyźni, wspierajcie nas tak, jak wielu bohaterów z ekranu. Wiem, że wielu z Was już to robi i za to Wam dziękujemy. Nie udawajmy, że problemy sztucznie wytwarzanej nierówności płciowej nie istnieją, lecz walczmy z nimi także w codziennych czynnościach i najmniejszych gestach.

Kochani, wychowujmy dziewczynki i chłopców we wzajemnym poszanowaniu. To oni sprawią, że jeszcze będzie normalnie. Jeszcze będzie pięknie. 

Poniżej przedstawiam Wam 5 filmów o kobietach. Choć z pewnością obrazy te podniosą Wam ciśnienie i przyniosą frustracje, mam nadzieję, że w ogólnym rozrachunku dodadzą Wam siły! 


1. Ukryte działania (reż. Theodore Melfi, 2016) 


Okres zimnej wojny. Między blokiem wschodnim a zachodnim trwa wielki wyścig kosmiczny. Rosjanie i Amerykanie rywalizują w próbach eksploracji przestrzeni kosmicznej i w wysłaniu w kosmos pierwszego człowieka. Pamiętając o sytuacji w Ameryce przełomu lat 50. i 60., wyobrażamy sobie zespoły inżynierów, złożonych z  białych mężczyzn w okularach. Tymczasem w podziemiach NASA zatrudnionych było kilkadziesiąt czarnych kobiet, w roli tzw. "ludzkich komputerów". Ukryte działania to opowieść oparta o prawdziwą historię  trzech z nich: Katherine G. Johnson (Taraji P. Henson), Mary Jackson (Janelle Monae) i Dorothy Vaughan (Octavia Spencer). To historia tych, które burzyły mury segregacji rasowej. Przeszkody kulturowo-społeczne, jakie musiały pokonać, by móc korzystać ze swoich wybitnych umiejętności w męskich, "białych" zespołach pokazują ich siłę i pewność własnych racji. Zdeterminowanie Mary Jackson, by zostać pierwszą czarną kobietą inżynier powinno być przykładem dla wszystkich tych, których wciąż uciskają sztuczne bariery. Bardzo polecam ten film zwłaszcza teraz, gdy wydawałoby się, że segregację rasową powinniśmy już traktować jako niesmaczną klęskę ludzkości, którą mamy już za sobą, tymczasem problem ten zaczyna na nowo narastać, a w narodach odzywa się źle pojmowany nacjonalizm.

Po seansie zachęcam też do przyjrzenia się bliżej projektowi From Hidden to Modern Figures na stronie NASA. Znajdziemy odpowiedzi na wiele pytań, rodzących się w trakcie oglądania filmu (link: tutaj)


2. Wielkie oczy (reż. Tim Burton, 2014) 


Kolejna propozycja to także historia biograficzna. Tym razem malarki - Margaret Keane, w której rolę wcieliła się Amy Adams (tak niedoceniona w tegorocznych nominacjach do Oscarów). Keane jest znana z portretów, których znakiem charakterystycznym są tytułowe wielkie oczy postaci. Fani Tima Burtona mogą być trochę zaskoczeni. Po pierwsze brakuje charakterystycznych aktorów dla tego reżysera: Johnego Deppa, Heleny Bohnam Carter, czy ostatnio Evy Green. Nie ma też "odjechanych" efektów, jak z Alicji w krainie czarów. Jest za to niezwykle wysmakowana estetycznie oprawa, cukierkowa i chciałoby się rzec "urocza". Za tą słodką zasłoną kryje się jednak temat przemocy domowej. Psychicznego poniżania i wybijania "męskiego ego" na krzywdzie poniżanej kobiety. Zaczyna się jak zwykle w takich historiach niewinnie, sielsko, a w połowie seansu ma się ochotę przejść na drugą stronę ekranu i, że pozwolę sobie tak brzydko powiedzieć, "dać w ryj" drugiemu mężowi Margaret (granemu przez Christopha Waltza). Wielkie oczy to podobnie jak Ukryte działania film o niesprawiedliwości i o tym, że to kobiety musiały (muszą?) wciąż udowadniać światu, że nie za wszystkim, co wartościowe musi z góry stać mężczyzna (a myślicie, że czemu J.K. Rowling nie występuje na okładkach jako Joanne?).   


3. Projektantka (reż. Joeclyn Moorhouse, 2015)


Pierwszym argumentem na rzecz tego filmu jest to, że gra w nim Liam Hemsworth. Jeśli właśnie Cię nie przekonałam, to trochę nie wiem, czy jeszcze zdołam, bo prawdopodobnie jesteś mężczyzną, więc naprawdę piękne kiecki  również mogą nie wystarczyć. To taki prztyczek w stronę stereotypów ;). Projektantka to historia Myrtle "Tilly" Dunnage, która po latach wraca do swojego rodzinnego miasteczka. Jej życie to materiały i piękne kreacje. Nie zawsze jednak tak było. Zaściankowe miasteczko kryje swoją tajemnicę. Myrtle próbuje wrócić do historii z dzieciństwa, przez którą została wygnana z miejscowości, i która z jednej strony zrujnowała jej życie, a z drugiej była "kopem" do osiągnięcia światowego sukcesu. Wraca na prawach "czarownicy", której należy unikać, lecz powoli swoimi strojami wkupuje się w łaski miejscowych kobiet (wiadomo nie wszystkich - zawsze znajdzie się jakaś zawistna "krowa", która nie zniesie zagrożenia swojej pozycji w stadzie). Pomaga też młodym mieszkankom miasta w porzuceniu skostniałych tradycji i konwenansów, dodaje im pewności siebie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy wszystko zmierza już ku szczęśliwemu finałowi następuje niespodziewany cios, który ponownie wywraca wszystko do góry nogami. Jak poradzi sobie Myrtle? Zobaczcie koniecznie! Żeby nie było, że kuszę tylko Liamem - Kate Winslet jak zwykle boska!


4. Viviane chce się rozwieść (reż. Ronit i Shlomi Elkabetz, 2014)


120 minut filmu w jednym małym pomieszczeniu - sali sądowej i krótkie sceny z równie klaustrofobicznego korytarzyka przed salą brzmią mało atrakcyjnie? Nic bardziej mylnego. Przez cały seans siedziałam wbita w fotel, a emocje i myśli nieustannie kotłowały się w głowie. Viviane chce się rozwieść to kolejny film rodzeństwa Ronit i Shlomi Elkabetzów, a rolę tytułowej bohaterki gra właśnie Ronit. To opowieść o małżeństwie, które od lat tkwi w separacji, jednak mąż nie zgadza się na rozwód. W izraelskiej rzeczywistości nie istnieją żadne świeckie regulacje dotyczące otrzymania rozwodu. Decydujący głos mają tam "sądy religijne", czyli tak naprawdę zasiadający w nich rabini.  A wiadomo - jeden rabin powie tak, a inny powie nie. ;) W każdym razie bez zgody męża rozwodu nie będzie. Tyradę o wolność i godność, którą wraz ze swoim adwokatem prowadzi Ronit naprawdę trudno porównać do czegokolwiek. Pomysły rabinów na rozwiązanie sprawy przechodzą najśmielsze wyobrażenia. Czasem wybuchasz śmiechem, ale to śmiech frustracji i absurdu. Zaś cierpliwość Ronit i próby podporządkowania zaleceniom sądu są godne podziwu. Na zachętę dodam tylko, że pierwszy raz widziałam ten seans baaaardzo późnym wieczorem w krakowskim Kinie Pod Baranami, a po seansie (naprawdę baaardzo, baaaaardzo późną porą) podeszła do nas obca kobieta z widowni, by wspólnie porozmawiać o tym, co zobaczyliśmy. Na dodatek okazało się, że zobaczyliśmy zupełnie inne obrazy i byliśmy zaskoczeni, jak w różny sposób można odczytać ten sam film. Po którym seansie kinowym spotkała Was taka historia?


5. Dziewczynka w trampkach (reż. Haifaa Al-Mansour, 2012)


Na zakończenie zestawienia film już nieco starszy i przynajmniej kilkakrotnie pokazywany na różnych kanałach telewizyjnych. Myślę jednak, że to historia do której warto wracać. Opowiada o Wadjdzie, która ma 10 lat i mieszka w Arabii Saudyjskiej. W szkole uchodzi za buntowniczkę, ponieważ chodzi w porysowanych długopisem trampkach i próbuje bawić się z chłopcami, nieźle co? Jej największym marzeniem jest rower, którego jednak nie wypada jej mieć, bo dziewczynkom w jej kraju nie przystoi taka frywolna aktywność. Wadjda jednak się nie poddaje i chce sama zebrać pieniądze na wymarzony pojazd, biorąc udział w konkursie recytacji Koranu. Dziewczynka w trampkach pokazuje rzeczywistość kobiet i dziewczynek w jednym z najbogatszych muzułmańskich krajów. Przykładem kuriozum z naszego, europejskiego punktu widzenia jest już sam fakt, że reżyserka filmu podczas zdjęć na planie filmowym musiała przebywać w furgonetce, skąd oglądała grę aktorów na ekranie, a z ekipą kontaktowała się przez walkie-talkie, ponieważ w Arabii Saudyjskiej przebywanie kobiety z obcymi mężczyznami jest zabronione. Mimo wszystko uważam, że Dziewczynka w trampkach to film ciepły, który przypomina nam, że wszelkie podziały kulturowo-społeczno-obyczajowe to sztuczne twory dorosłych. W świecie dzieci każdy jest równy, chyba że nauczymy je inaczej. I właśnie naszym zadaniem jest teraz, by tej niewinnej dziecięcej dobroci nie spaprać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Pozdrowienia z lasu , Blogger